![]() |
Przepisy ekstremalne :) |
nadesłał: ~EwaG
nazwa: porady ekstremalne
nazwa: porady ekstremalne
Żywi się robakami
Dr Łuczaj przekonuje, że larwy i owady to takie samo jedzenie, jak np. krewetki, które też kiedyś wzbudzały obrzydzenie.
- Larwy much najlepiej jeść na surowo. Ale można je też dorzucić do rosołu - zachwala nam swoją kuchnię przyrodnik dr Łukasz Łuczaj (34 l.), który od ponad 10 lat prowadzi badania nad wartościami odżywczymi bezkręgowców. Ponieważ solidnie przykłada się do pracy, sam jada robaki!
Jak można jeść takie obrzydlistwo? Jego zwolennicy tłumaczą: Francuzi nie wezmą do ust kwaśnej śmietany. Szwedzi uważają, że kiszona kapusta to jedzenie, które zgniło. A kilkanaście lat temu Polak nie wziąłby do ust krewetki czy ośmiorniczki. Czyli to, co smakuje jednym, nie musi smakować innym...
Trudno złapać obiad
Łuczaj je bezkręgowce od czasu do czasu. Bo trudno coś upolować.
- Mój rekord w łapaniu koników polnych to 200 na godzinę. Żeby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie energetyczne człowieka, trzeba zbierać koniki przez 30 godzin - tłumaczy.
Dziennikarze "Super Expressu" przyjęli zaproszenie na obiad u dr. Łuczaja. Ale najpierw trzeba było pójść do lasu po produkty.
- Udało nam się znaleźć wija (czyli popularną stonogę).
- Wije są fenomenalnie smaczne, jak najdelikatniejsza pierś kurczaka - zachwala przyrodnik. Potwierdzamy. Dobre są też smażone mrówki.
- Koniki polne przypominają szprotki - opisuje Łuczaj. - A pijawki smakują podobnie jak dżdżownice. Przypominają typowe polskie flaczki.
Dorosłe osy pan Łukasz radzi gotować i podawać z ryżem. W Japonii to cesarski przysmak. Ale dr Łuczaj najbardziej lubi je jeść na surowo.
- Z plastra wyłuskuję je podobnie jak słonecznik - mówi.
Przyrodnik miał też przykre doświadczenia ze swoimi specjałami.
- Raz się zatrułem. To dlatego, że larwy miały czarne główki. Nie wiedziałem, co to za gatunek. Tymczasem jeść należy białe larwy, które znamy - ostrzega pan Łukasz.
Sąsiedzi nie jedzą u Łuczajów
Łukasz Łuczaj w 1994 r. ukończył biologię na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował też w Anglii. W 1999 r. obronił doktorat. Od siedmiu lat z pochodzącą z Anglii żoną Sarah i 8-letnią córką Nasim mieszka w maleńkim Rzepniku koło Krosna. Pracuje na dwóch uczelniach. Efektem badań są książki "Podręcznik robakożercy, czyli jadalne bezkręgowce Środkowej Europy" i "Dzikie rośliny jadalne Polski".
- Sąsiadka powiedziała, że nawet w czasie wojny tak nisko nie upadła, żeby jeść takie rzeczy - śmieje się naukowiec.
Przepis:
Potrawa z karalucha
Z "Podręcznika robakożercy"
Karaluchy są jadalne pod warunkiem, że będą właściwie przyrządzone. Jemy te specjalnie hodowane, a nie śmietnikowe.
Robaki mrozimy, odrywany wbijające się z zęby nóżki, czółki i skrzydła. Godzinę moczymy w occie. To zmywa z pancerzyka nieprzyjemny w smaku i zapachu wosk. Płuczemy.
Zmiażdżone albo w całości dodajemy do zup lub sosów. Zwiększają kaloryczność i poprawiają smak potrawy.
Dr Łuczaj przekonuje, że larwy i owady to takie samo jedzenie, jak np. krewetki, które też kiedyś wzbudzały obrzydzenie.
- Larwy much najlepiej jeść na surowo. Ale można je też dorzucić do rosołu - zachwala nam swoją kuchnię przyrodnik dr Łukasz Łuczaj (34 l.), który od ponad 10 lat prowadzi badania nad wartościami odżywczymi bezkręgowców. Ponieważ solidnie przykłada się do pracy, sam jada robaki!
Jak można jeść takie obrzydlistwo? Jego zwolennicy tłumaczą: Francuzi nie wezmą do ust kwaśnej śmietany. Szwedzi uważają, że kiszona kapusta to jedzenie, które zgniło. A kilkanaście lat temu Polak nie wziąłby do ust krewetki czy ośmiorniczki. Czyli to, co smakuje jednym, nie musi smakować innym...
Trudno złapać obiad
Łuczaj je bezkręgowce od czasu do czasu. Bo trudno coś upolować.
- Mój rekord w łapaniu koników polnych to 200 na godzinę. Żeby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie energetyczne człowieka, trzeba zbierać koniki przez 30 godzin - tłumaczy.
Dziennikarze "Super Expressu" przyjęli zaproszenie na obiad u dr. Łuczaja. Ale najpierw trzeba było pójść do lasu po produkty.
- Udało nam się znaleźć wija (czyli popularną stonogę).
- Wije są fenomenalnie smaczne, jak najdelikatniejsza pierś kurczaka - zachwala przyrodnik. Potwierdzamy. Dobre są też smażone mrówki.
- Koniki polne przypominają szprotki - opisuje Łuczaj. - A pijawki smakują podobnie jak dżdżownice. Przypominają typowe polskie flaczki.
Dorosłe osy pan Łukasz radzi gotować i podawać z ryżem. W Japonii to cesarski przysmak. Ale dr Łuczaj najbardziej lubi je jeść na surowo.
- Z plastra wyłuskuję je podobnie jak słonecznik - mówi.
Przyrodnik miał też przykre doświadczenia ze swoimi specjałami.
- Raz się zatrułem. To dlatego, że larwy miały czarne główki. Nie wiedziałem, co to za gatunek. Tymczasem jeść należy białe larwy, które znamy - ostrzega pan Łukasz.
Sąsiedzi nie jedzą u Łuczajów
Łukasz Łuczaj w 1994 r. ukończył biologię na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował też w Anglii. W 1999 r. obronił doktorat. Od siedmiu lat z pochodzącą z Anglii żoną Sarah i 8-letnią córką Nasim mieszka w maleńkim Rzepniku koło Krosna. Pracuje na dwóch uczelniach. Efektem badań są książki "Podręcznik robakożercy, czyli jadalne bezkręgowce Środkowej Europy" i "Dzikie rośliny jadalne Polski".
- Sąsiadka powiedziała, że nawet w czasie wojny tak nisko nie upadła, żeby jeść takie rzeczy - śmieje się naukowiec.
Przepis:
Potrawa z karalucha
Z "Podręcznika robakożercy"
Karaluchy są jadalne pod warunkiem, że będą właściwie przyrządzone. Jemy te specjalnie hodowane, a nie śmietnikowe.
Robaki mrozimy, odrywany wbijające się z zęby nóżki, czółki i skrzydła. Godzinę moczymy w occie. To zmywa z pancerzyka nieprzyjemny w smaku i zapachu wosk. Płuczemy.
Zmiażdżone albo w całości dodajemy do zup lub sosów. Zwiększają kaloryczność i poprawiają smak potrawy.
2006-07-06 10:07
nadesłał: ~EwaG
nazwa: cd poradnika w kuchni
nazwa: cd poradnika w kuchni
14. MIĘSO. Jeżeli otwarcie lodówki powoduje gromadzenie się bezpańskich psów i much przed Twoim domem, to oznacza, że mięso się zepsuło.
15. ZIEMNIAKI. Świeże ziemniaki nie mają korzeni, łodyg ani bujnego listowia.
16. RODZYNKI. Nie powinny być twardsze, niż Twoje zęby.
17. SÓL. Na szczęście nie psuje się.
18. PODUKTY NIEOZNAKOWANE. Wszystko, co nie jest w oryginalnym opakowaniu staje się automatycznie podejrzane.
19. MDŁOŚCI. Wszystko, co wywołuje mdłości jest niejadalne, chyba że są to resztki wczorajszej, własnoręcznie przez Ciebie przygotowanej kolacji.
20. CHOMIK. Generalnie jedzenie nie powinno być przechowywane dłużej, niż trwa przeciętny okres życia chomika. Postaraj się o to pożyteczne zwierzątko i trzymaj je obok lodówki w celach pomiarowych.
15. ZIEMNIAKI. Świeże ziemniaki nie mają korzeni, łodyg ani bujnego listowia.
16. RODZYNKI. Nie powinny być twardsze, niż Twoje zęby.
17. SÓL. Na szczęście nie psuje się.
18. PODUKTY NIEOZNAKOWANE. Wszystko, co nie jest w oryginalnym opakowaniu staje się automatycznie podejrzane.
19. MDŁOŚCI. Wszystko, co wywołuje mdłości jest niejadalne, chyba że są to resztki wczorajszej, własnoręcznie przez Ciebie przygotowanej kolacji.
20. CHOMIK. Generalnie jedzenie nie powinno być przechowywane dłużej, niż trwa przeciętny okres życia chomika. Postaraj się o to pożyteczne zwierzątko i trzymaj je obok lodówki w celach pomiarowych.
2006-06-30 14:03
nadesłał: ~EwaG
nazwa: poradnik w kuchni
nazwa: poradnik w kuchni
Poradnik mężczyzny wolnego
Radzimy wydrukować i przyczepić w kuchni na lodówce. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że poniższy poradnik może uratować wam życie...
1. CHLEB. Ziarenka sezamu i maku to jedyne oficjalnie akceptowane"plamki" jakie można zauważyć na powierzchni bochenka chleba. Włochate, białe lub zielone placki dobitnie świadczą o tym, że twój chleb zamieniłsię w eksperyment z laboratorium farmaceutycznego.
2. JEDZENIE W PUSZKACH. Każda puszka z jedzeniem, która przybrała kształt piłki musi być natychmiast usunięta. Ostrożnie i delikatnie.
3. MARCHEWKA. Jeżeli możesz ja zawiązać na supełek, to znaczy, że nie jest świeża.
4. PŁATKI ZBOŻOWE. Generalna zasada mówi, że płatki należy wyrzucićjeśli termin ważności upłynął co najmniej 2 lata temu.
5. SOS DO FRYTEK. Jeżeli możesz go wyjąć z pojemnika i odbijać popodłodze, to znaczy, że się nie nadaje do jedzenia.
6. NABIAŁ. Mleko jest zepsute, kiedy zaczyna wyglądać jak jogurt. Jogurt jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak twarożek. Twarożek jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak żółty ser. Chociaż żółty ser to nic innego, jak zepsute mleko i już nie może być bardziej zepsuty. Ser Cheddar jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak Brie, przy czym masz świadomość, że takiego gatunku nie kupowałeś
7. JAJKA. Jeśli coś puka od środka, starając się wydostać ze skorupki, to jajko prawdopodobnie jest nie pierwszej świeżości.
8. PUSTE OPAKOWANIA. Wkładanie pustych opakowań ponownie do lodówki tostara sztuczka, ale przynosi skutek tylko jeśli mieszkasz z kimś, lub masz kogoś do prowadzenia domu.
9. TERMINY WAŻNOŚCI. To NIE jest chwyt marketingowy, mający na celu skłonienie Cię do wyrzucenia dobrego jedzenia tylko po to, żebyś więcej wydał na kolejne zakupy. Może powinieneś powiesić w kuchni kalendarz.
10. MĄKA. Mąka jest zepsuta, kiedy się rusza.
11. MROŻONKI. Mrożonki, które stały się integralną częścią oblodzonego zamrażalnika prawdopodobnie i tak staną się niejadalne zanim wydłubiesz je za pomocą kuchennego noża.
12. SAŁATA. Nie nadaje się do jedzenia, jeśli nie możesz jej usunąć z lodówki bez użycia papieru ściernego. Ani jeśli jest w stanie płynnym.
13. MAJONEZ. Jeżeli po spożyciu nastąpi gwałtowna reakcja żołądka i
Radzimy wydrukować i przyczepić w kuchni na lodówce. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że poniższy poradnik może uratować wam życie...
1. CHLEB. Ziarenka sezamu i maku to jedyne oficjalnie akceptowane"plamki" jakie można zauważyć na powierzchni bochenka chleba. Włochate, białe lub zielone placki dobitnie świadczą o tym, że twój chleb zamieniłsię w eksperyment z laboratorium farmaceutycznego.
2. JEDZENIE W PUSZKACH. Każda puszka z jedzeniem, która przybrała kształt piłki musi być natychmiast usunięta. Ostrożnie i delikatnie.
3. MARCHEWKA. Jeżeli możesz ja zawiązać na supełek, to znaczy, że nie jest świeża.
4. PŁATKI ZBOŻOWE. Generalna zasada mówi, że płatki należy wyrzucićjeśli termin ważności upłynął co najmniej 2 lata temu.
5. SOS DO FRYTEK. Jeżeli możesz go wyjąć z pojemnika i odbijać popodłodze, to znaczy, że się nie nadaje do jedzenia.
6. NABIAŁ. Mleko jest zepsute, kiedy zaczyna wyglądać jak jogurt. Jogurt jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak twarożek. Twarożek jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak żółty ser. Chociaż żółty ser to nic innego, jak zepsute mleko i już nie może być bardziej zepsuty. Ser Cheddar jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak Brie, przy czym masz świadomość, że takiego gatunku nie kupowałeś
7. JAJKA. Jeśli coś puka od środka, starając się wydostać ze skorupki, to jajko prawdopodobnie jest nie pierwszej świeżości.
8. PUSTE OPAKOWANIA. Wkładanie pustych opakowań ponownie do lodówki tostara sztuczka, ale przynosi skutek tylko jeśli mieszkasz z kimś, lub masz kogoś do prowadzenia domu.
9. TERMINY WAŻNOŚCI. To NIE jest chwyt marketingowy, mający na celu skłonienie Cię do wyrzucenia dobrego jedzenia tylko po to, żebyś więcej wydał na kolejne zakupy. Może powinieneś powiesić w kuchni kalendarz.
10. MĄKA. Mąka jest zepsuta, kiedy się rusza.
11. MROŻONKI. Mrożonki, które stały się integralną częścią oblodzonego zamrażalnika prawdopodobnie i tak staną się niejadalne zanim wydłubiesz je za pomocą kuchennego noża.
12. SAŁATA. Nie nadaje się do jedzenia, jeśli nie możesz jej usunąć z lodówki bez użycia papieru ściernego. Ani jeśli jest w stanie płynnym.
13. MAJONEZ. Jeżeli po spożyciu nastąpi gwałtowna reakcja żołądka i
2006-06-30 14:02
nadesłał: ~lusia
nazwa: Pułapka na chłopa
nazwa: Pułapka na chłopa
Suflet (J. Przybora/ J. Derfel)
Kiedy siadłem u niej przy stole,
jeszcze myślałem: "Inne ja wolę".
Lecz już przy pierwszych przekąskach
rzecz zaczynała być grząska.
Coraz wyraźniej czułem przy zupie,
jak serce coraz mocniej mi łupie.
Na podniebieniu jej dotyk
to był upojny erotyk.
Zmysły - myślałem. Żadna tam miłość.
Aż tu pieczyste mnie poraziło.
Czując je w ustach tak kruche -
czułem, że kocham dziewuchę.
Kocham, lecz związkom będę oporny!
Ona mi na to - suflet wyborny.
Trudno, po takim suflecie
ja się oświadczam kobiecie.
Kiedy siadłem u niej przy stole,
jeszcze myślałem: "Inne ja wolę".
Lecz już przy pierwszych przekąskach
rzecz zaczynała być grząska.
Coraz wyraźniej czułem przy zupie,
jak serce coraz mocniej mi łupie.
Na podniebieniu jej dotyk
to był upojny erotyk.
Zmysły - myślałem. Żadna tam miłość.
Aż tu pieczyste mnie poraziło.
Czując je w ustach tak kruche -
czułem, że kocham dziewuchę.
Kocham, lecz związkom będę oporny!
Ona mi na to - suflet wyborny.
Trudno, po takim suflecie
ja się oświadczam kobiecie.
2006-06-29 23:06
nadesłał: Beata
nazwa: Kogiel mogiel "podatkowy"
nazwa: Kogiel mogiel "podatkowy"
Według receptury Gesta
"Aj ja jaj, aj ja jaj.
co za ludzie, co za kraj!"
weź kilka ustaw podatkowych,
wyrwij z nich dowolne fragmenty,
zmiksuj całość,
posyp kawałkami ustaw o ochronie środowiska,
przystrój preambułą Konstytucji Europejskiej,
udaj się do łazienki,
......... i zadbaj o ciągły dopływ wody.
"Aj ja jaj, aj ja jaj.
co za ludzie, co za kraj!"
weź kilka ustaw podatkowych,
wyrwij z nich dowolne fragmenty,
zmiksuj całość,
posyp kawałkami ustaw o ochronie środowiska,
przystrój preambułą Konstytucji Europejskiej,
udaj się do łazienki,
......... i zadbaj o ciągły dopływ wody.
2006-04-12 00:17
Pierwsza - Poprzednia - 1 - Następna - Ostatnia






RSS